Jeseniky na rowerach z dziećmi – wyprawa do górskiej wsi Rejvíz (4. dzień czeskiej przygody)
Po dwóch dniach odpoczynku od rowerów – najpierw pieszej wycieczce na Šerák (link: https://bajkids.pl/jeseniky-dzien-bez-rowerow-z-dziecmi ), a później wizycie na basenie w Jeseniku – wracamy na nasze lekkie rowery dziecięce Kubikes. To ostatni dzień naszej czeskiej wyprawy, więc chcemy go wykorzystać w pełni.
Plan jest prosty: wjechać rowerami do jednej z najwyżej położonych wsi w Czechach – Rejvízu.
Jedziemy w składzie pełnym energii: Tosia na swoim Kubikes 27,5 S-Trail , Janek na Kubikes 26 Trail , a my wraz z dziadkiem Andrzejem – gotowi na cały dzień eksploracji. Pogoda dopisuje. Jest wprawdzie gorąco, ale przed nami dużo cienia i jeszcze więcej przygód.
Rozgrzewka na asfalcie i pierwsze „odpoczyvadlo”
Po śniadaniu ruszamy z Jesenika około 10:00. Kierujemy się na południe, a chwilę później skręcamy na wschód – w stronę Rejvízu. Pierwsze kilometry prowadzą bardzo przyjemnym asfaltem, ale szybko czujemy, że czeka nas gorący dzień. Od razu wspinamy się mozolnie pod górę.
W Czechach rowerzyści są "zaopiekowani" – co chwilę trafiamy na charakterystyczne „odpočívadlo pro cyklisty”, czyli małe wiaty, altanki lub ławki przygotowane specjalnie dla osób rowerowo zakręconych i turystów.
Po pierwszym podjeździe od razu robimy tu przerwę, a samo miejsce pachnie jeszcze świeżym drewnem.
Tosia z Jankiem popijają wodę, dziadek Andrzej opowiada o powodzi, jaka przeszła tędy rok wcześniej, a my chłoniemy klimat tego miejsca. Przerwa dobrze robi – przed nami dłuuugi podjazd.
Kamienista droga wzdłuż potoku – serce górskiej przygody
Za chwilę odbijamy z asfaltu na szeroką, kamienistą drogę prowadzącą wzdłuż górskiego strumienia. Widać wyraźnie, jak bardzo ucierpiała po zeszłorocznej powodzi – miejscami jest pourywana, nowo usypana, a kamienie są luźne i grząskie.
To właśnie tu doceniamy nasze rowery:
-
Kubikes 26 Trail (Janek aktualnie 138 cm)
– lekka aluminiowa usztywniona rama,
– amortyzator powietrzno-olejowy z blokadą
– napęd Shimano XT 1x11,
– 26-calowe ultralekkie koła dające zwinność na technicznych odcinkach. -
Kubikes 27,5 S-Trail (Tosia aktualnie 155 cm)
– kolor turkus metalik - ważna sprawa dla dziewczynki
– hydrauliczne hamulce Shimano,
– ultralekkie obręcze i piasty 27,5 cala
– Opony Schwalbe Rcket Ron
To właśnie te napędy 1x11 XT robią dziś robotę: dzieci podjeżdżają powoli, ale bardzo pewnie.
Upał daje nam się we znaki, jednak cała droga jest w cieniu – szum strumienia dodaje energii, a chłód lasu działa jak naturalna klimatyzacja.
Leśna chatka, drugi odpoczynek i zasada numer jeden
Po kilku kilometrach wspinaczki trafiamy na uroczy drewniany domek w środku lasu. Chatka jest zamknięta, ale otoczenie jest tak zadbane, że aż trudno uwierzyć, że to dość dalekie odludzie.
Trawa równo przystrzyżona, pniaki przygotowane jako siedziska – idealne na chwilę odpoczynku.
Odstawiamy rowery oczywiście nie na przerzutkę (zasada absolutna!), siadamy i łapiemy oddech w cieniu.
Dzieci zaczynają dopiero teraz doceniać, jak długi jest ten podjazd – ale humor dopisuje, a w planie mamy najlepszy punkt całej trasy: Rejvíz i nasz słynny zjazd powrotny.
Przeprawa przez strumień i potęga żywiołu
Chwilę później przejeżdżamy przez odcinek, gdzie powódź zniszczyła drogę doszczętnie. Na dnie doliny widzimy ogromne kamienie, powalone pnie i urwane brzegi.
W pewnym momencie musimy przeprowadzić rowery przez prowizoryczny most z metalowych płyt położonych na strumieniu.
Jest stabilnie, ale emocje są – Tosia mówi, że „trochę się boi”, Janek jest podekscytowany, a dziadek Andrzej prowadzi cały peleton.
Po drugiej stronie siadamy na wielkich kamieniach, jemy batoniki musli i ładujemy baterie.
Uzupełnianie wody i… maliny prosto z krzaka
Jazda cały czas pod górę sprawia, że szybko kończy nam się woda. Na szczęście w Czechach strumieni nie brakuje. Dzieci zeskakują z rowerów i w sekundę napełniają pełne bidony zimną, czystą wodą. Buty lekko zmoczone, ale w upalny dzień to sama frajda:)
Chwilę później trafiamy na idealny prezent od natury – całe krzaki świeżych malin.
Decydujemy się na dłuższą przerwę, może nawet godzinną.
Tosia, Janek i dziadek zajadają maliny „na wyścigi”, a my śmiejemy się, że takie przerwy bardziej pomagają w podjeździe niż żele energetyczne.
Wjazd do Rejvízu – najwyżej położona wieś Jeseników
Po kilku kilometrach mozolnej wspinaczki docieramy do Rejvízu – wsi położonej ok. 780–800 m n.p.m.
To wyjątkowe miejsce. Płaskie jak stół, otoczone gęstymi lasami i pełne charakterystycznych domów w stylu górnośląskim / sudeckim (tzw. sudeckie domy zrębowe z wysokimi, stromymi dachami).
Chwila odpoczynku w jednej z restauracji:
– dzieci piją kofolę,
– my kawę,
– a ciasto znika z talerzy szybciej niż buty Klick z podjazdu.
Sala z rzeźbionymi krzesłami – mała atrakcja Rejvízu
Zaglądamy jeszcze do niezwykłej restauracji, znanej z krzeseł z rzeźbionymi oparciami, przedstawiającymi polityków, artystów i różne znane postacie.
Niestety tego dnia sama sala jest zamknięta, ale zerkamy przez szybę i dzieciaki mają niezłą zabawę, próbując rozpoznać twarze.
Najlepsze na koniec – szybki, długi zjazd do Studenego Zejfu
Jest późne popołudnie i mamy przed sobą najfajniejszą nagrodę dnia – około 30-minutowy zjazd przez okolicę Písečnej, aż nad rzekę Heřmanický potok (Heřbí) w kierunku miejscowości Studený Zejf.
Droga asfaltowa jest tu w świetnym stanie – równa, szybka, lekko wijąca się po zboczu.
Uśmiechy nie schodzą nam z twarzy. To właśnie te momenty sprawiają, że dzieci tak kochają rowery MTB:
– lekki rower dla dzieci naprawdę robi różnicę,
– duże koła 27,5 i 26 płynnie pokonują zakręty,
– hamulce hydrauliczne dają pełną kontrolę,
– a wiatr we włosach jest nagrodą za cały podjazd.
Kiedy dojeżdżamy do Studenego Zejfu, wszyscy mamy tę samą myśl:
Zasłużyliśmy na ten zjazd. W 100 procentach.
Podsumowanie dnia – idealne zakończenie rowerowych wakacji w Czechach
To był najlepszy możliwy finał naszych rowerowych wakacji w Jesenikach.
Trasa do Rejvízu pokazała nam wszystko, co w rowerach MTB kochamy:
– kontakt z naturą
– techniczne odcinki
– długi podjazd
– dzikie strumienie
– świeże maliny prosto z dzikich krzaków
– i zjazd, który zapamiętasz na lata
Dzieci dały radę jak profesjonaliści. Tosia na swoim Kubikes 27,5 S-Trail i Janek na Kubikes 26 Trail ani razu nie narzekali – a wręcz przeciwnie, byli dumni z pokonania jednej z najładniejszych i najtrudniejszych tras tego wyjazdu.
To był idealny dzień. Idealne zakończenie naszego urlopu.
FAQ – Rejvíz na rowerach z dziećmi (Jeseníky)
1. Czy trasa do Rejvízu nadaje się dla dzieci?
Tak. Choć jest wymagająca, dzieci jeżdżące pewnie na lekkich rowerach 20–27,5 cala poradzą sobie bez problemu. Kluczowa jest lekkość roweru i dobre przełożenia.
2. Jaki rower dla dziecka najlepiej sprawdzi się w Jesenikach?
Najlepiej lekkie rowery MTB, takie jak:
– Kubikes Trail 24 / 26 / 27,5,
– Yupii MTB 20–27,5.
Lekkie koła, niski ciężar i napęd 1x10/1x11 są ogromnym wsparciem na długich podjazdach.
3. Od jakiego wieku dziecko da radę wjechać na Rejvíz?
Zwykle od 7–8 lat, jeżeli dziecko jeździ już na rowerze 20–24 cale. Doświadczenie liczy się bardziej niż wiek.
4. Czy występują trudne fragmenty?
Tak — kamienie, odcinki zniszczone przez wodę, przejazdy przez strumień. Dla dzieci to jednak frajda, o ile rower jest lekki i dobrze dobrany.
5. Czy można uzupełnić wodę po drodze?
Tak — w wielu miejscach znajdują się czyste, zimne górskie strumienie.
6. Jaka atrakcja jest największą nagrodą za podjazd?
Długi i szybki zjazd do Studenego Zejfu. Dzieci kochają ten fragment całej trasy.
Rowerowa przygoda Cię wciągnęła? Mamy tego więcej!
Jeśli tak jak my, kochasz aktywny wypoczynek i wycieczki, upewnij się, że nie ominą Cię nasze kolejne relacje, trasy i inspiracje na weekendy:
Dołącz do nas:
Jeśli planujesz zakup lekkiego sprzętu...
🛒 Odbierz 5% zniżki na wszystkie rowery! Złóż zamówienie na BAJKIDS.PL, a na hasło:
ROWEROWEDZIECIAKI
Pomożemy dobrać rower tak, żeby każde wyjście na szlak było przyjemnością, a nie walką ze sprzętem. Do zobaczenia na trasie! 🎒