Dostawa i zwrot gratis powyżej 300 zł

Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami!

Tel.:
500477482

Email.:
sklep@bajkids.pl

Do darmowej dostawy: 300,00 zł

do kasy suma: 0,00 zł
Promocje
Rower dziecięcy 24" KUbikes 24S DISC
Rower dziecięcy 24" KUbikes 24S DISC

3 549,00 zł

3 799,00 zł

Najniższa cena: 3 349,00 zł
Lekki rower dziecięcy 16 cali Kubikes 16S MTB – od 92 cm, 5.7 kg
Lekki rower dziecięcy 16 cali Kubikes 16S MTB – od 92 cm, 5.7 kg

1 559,00 zł

1 709,00 zł

Najniższa cena: 1 449,00 zł
Rower młodzieżowy 26" Yupii 26
Rower młodzieżowy 26" Yupii 26

2 099,00 zł

2 249,00 zł

Najniższa cena: 2 049,00 zł
Lekki rower dziecięcy 16 cali KUbikes 16L MTB - od 100 cm, 5,7 kg
Lekki rower dziecięcy 16 cali KUbikes 16L MTB - od 100 cm, 5,7 kg

1 559,00 zł

1 709,00 zł

Najniższa cena: 1 449,00 zł
Rower dziecięcy 20" Yupii 20
Rower dziecięcy 20" Yupii 20

1 699,00 zł

1 799,00 zł

Najniższa cena: 1 619,00 zł
Rower młodzieżowy 27,5" KUbikes 27,5M MTB DISC
Rower młodzieżowy 27,5" KUbikes 27,5M MTB DISC

3 959,00 zł

4 199,00 zł

Najniższa cena: 4 199,00 zł
Paczkomaty InPost
Paczkomaty InPost
Gravel dookoła Toskanii – dzień 1: Forcoli → Siena (100 km, 2000 m+)
Gravelowa wyprawa dookoła Toskanii – dzień 1, widok na toskańskie wzgórza podczas trasy Forcoli–Siena

Dzień 1: Forcoli → Siena (100 km, ponad 2000 m przewyższeń) - zaczynamy gravelową przygodę w Toskanii

Nasz pierwszy dzień gravelowej wyprawy dookoła Toskanii zaczynamy w miejscowości Forcoli, gdzie wynajmujemy mieszkanko w agroturystyce u Pana Leonardo. Zamysł jest prosty, agroturystyka położona trochę za miastem żeby bezpiecznie móc na tydzień zostawić samochód u Pana gospodarza. Do Włoch docieramy w sobotę pod wieczór, po kilkunastu godzinach jazdy non stop, więc nie do końca jesteśmy świadomi, w jakim miejscu wylądowaliśmy. W niedzielę rano wszystko staje się jasne i klarowne, gdy tylko wyjrzymy za okno naszej agriculti

Poranny widok z okna agroturystyki w Forcoli na toskańskie wzgórza i pola

Nasza trasa prowadzi w pętli, ma łącznie około 700 kilometrów długości. Każdego dnia planujemy pokonywać około 100 km, aby po tygodniu w siodle, powrócić do celu i zarazem startu naszej wyprawy na gravelach dookoła Toskanii. Pierwszy dzień to około 100 km odległości i ponad 2000 metrów przewyższeń. Odcinek z Forcoli do Sieny idzie na pierwszy ogień. Na mapie wyglądało niewinnie, ale profil wysokościowy szybko nas zweryfikował.

Zobacz wpis zbiorczy: Gravelowa Toskania – tydzień wyprawy gravelowej 

Plan trasy gravelowej dzień 1: Forcoli – Siena, około 100 km i ponad 2000 m przewyższeń

Wszystko spakowane? Na pewno niczego nie zapomnieliśmy? Pożyjemy, zobaczymy:)

Rowery gravelowe spakowane w sakwy i gotowe do startu pierwszego dnia wyprawy w Toskanii

Pierwsze kilometry i wejście w teren

Początek szlaku na pewno nie jest imponujący widokowo. Przedzieramy się mozolnie przez dzikie chaszcze. Pierwsze rany już doznane - kolczaste krzewy rozrywają nam rękawy, ale to na szczęście nic poważnego, więc suniemy dalej.

Dziki początek trasy gravelowej w Toskanii – przedzieranie się przez chaszcze

Potem jest trochę lepiej i tutaj pojawia się gravelowa dygresja. Jarek jako jedyny jedzie na gravelu z prostą kierownicą. To ogromna przewaga na kamienistych zjazdach. Pewny, szeroki chwyt na kierownicy, klamki hamulcowe zaciskane w innej (bardziej ergonomicznej i efektywnej pozycji). Na zjazdach jest to ogromny atutu, przede wszystkim dlatego, że nie bolą aż tak ramiona i dłonie od zaciśniętych zacisków na klamkomanetkach baranków. Za to mamy z Brzozą o wiele bardziej aerodynamiczną pozycję do jazdy na długich prostych:)

Kamienisty zjazd na gravelu w Toskanii – różnice między prostą kierownicą a barankiem

W końcu wyjeżdżamy na bardziej ludzki odcinek trasy i słoneczko zaczyna powoli przedzierać się przez poranne chmurki

Poranny odcinek trasy w Toskanii – chmury ustępują i wychodzi słońce

Wcale nie potrzebujemy słońca, aby solidnie się rozgrzać. Toskania od samego początku pokazuje nam swoje piękne, wspinaczkowe oblicze. Trzeba przyznać, że naprawdę szybko i jesteśmy solidnie dogrzani. Tutaj to nawet bez wypychów się nie objedzie...

Stromy podjazd w Toskanii – wypychanie roweru gravelowego z sakwami

Palaia i pierwsze prawdziwe szutry

Docieramy do pierwszego urokliwego toskańskiego miasteczka Palaia, a tam napotykamy dość nietypową... stację benzynową i taka to właśnie włoska robota:) Francesco Paltegumi byłby na pewno ukontentowany! Zastanawiające było również, gdzie się płaci za benzynę? W restauracji?

Palaia w Toskanii – nietypowa stacja benzynowa napotkana na trasie gravelowej

Jesteśmy zdecydowanie złaknieniu szutrów i gravelowej przygody. szybka pętelka po Palai i już wjeżdżamy w teren, który zdecydowanie bardziej nam odpowiada. Trochę musieliśmy poczekać na szuterki, ale w końcu są i one.

Pierwsze szutry w Toskanii – wjazd w teren po krótkiej pętli przez Palaię

Tak samo jak pierwsze imponujące toskańskie widoki. Do takich krajobrazów zdążymy się zresztą w ciągu naszej całej gravelowej wyprawy przyzwyczaić. Winnice, wzgórza i przepiękny krajobraz widziany z góry. Z góry, na którą wcześniej musieliśmy podjechać.

Toskańskie wzgórza i winnice widziane z góry podczas jazdy gravelem pierwszego dnia

Garminy świecące na czerwono też nie będą żadną niespodzianką. Pierwszego dnia dostajemy solidnie w kość. Jazda na ciężko z wypchanymi sakwami to nie w kij dmuchał. Forma jest, ale wielokrotnie będziemy cierpieć na stromych podjazdach w Toskanii.

Garmin na kierownicy i strome podjazdy – pierwszy dzień gravelowej wyprawy w Toskanii

Choć zawsze potem, w pełni zasłużenie, możemy nacieszyć oko i duszę czymś takim. To zdecydowanie poprawia nastrój przed kolejnym podjazdem.

Nagroda po podjeździe – toskański krajobraz i widoki na wzgórza podczas trasy gravelowej

Zdarzają się również dziwaczne niespodzianki, jak spalony samochód na poboczu. Nikomu nie przeszkadza, stoi sobie grzecznie i czeka chyba na lepsze włoskie czasy w słonecznej Toskanii:)

Spalony samochód na poboczu drogi – nietypowa niespodzianka na trasie w Toskanii

Zawsze też staramy się znaleźć chwilę na łyczek dobrej włoskiej kawusi - a jakże! Tym bardziej, że kawa we Włoszech jest tania jak barszcz w porównaniu z obecnymi cenami w Polsce. Nie będziemy sobie przecież żałować węgli i cukrów, więc do kawki wjeżdża również ciacho. Tutaj zostaliśmy jednak zmyleni. Mała czarna do południa uśpiła naszą czujność i tego dnia obiadek musieliśmy zjeść w stylu marketowym. Zaskoczyła nas wszechobecnie szanowana siesta i basta!

Przerwa na włoską kawę i coś słodkiego podczas gravelowej trasy w Toskanii

Udaje nam się też czasami złapać trochę winogron wprost z krzaka. Sezon zbiorów już dawno minął, więc korzystamy z resztek. Grona są nad wyraz dojrzałe i przez to bardzo słodkie. Tak samo, jak nasze kierownice - całe poklejone od lepkiego soku.

Winogrona prosto z krzaka podczas jazdy gravelem w Toskanii – słodka przekąska w trasie

San Gimignano – piękne, tłoczne i wymagające

Naładowani winogronową fruktozą dobijamy do średniowiecznego miasta San Gimignano, które słynie z charakterystycznej zabudowy z jasnego kamienia i wież-domów.

San Gimignano w Toskanii – średniowieczne wieże-domy i zabudowa z jasnego kamienia

San Gimignano to bardzo ładne, ale zarazem równie tłoczne miasteczko. Wszędzie panuje zgiełk, turyści tłoczą się w kolejkach nawet po lody. Znak zakazu jazdy na rowerze nam zdecydowanie nie sprzyja. Dodatkowo robi się już zdecydowanie chłodniej. Przed nami jeszcze 2-3 godziny w siodle, więc ruszamy dalej w stronę Sieny.

Tłumy w San Gimignano i zakaz jazdy na rowerze – szybka wizyta podczas wyprawy gravelowej

Musimy się znowu trochę powspinać, ale warto ponieść ten trud. Przed nami zdecydowanie jedne z piękniejszych krajobrazów tego dnia

Toskańskie widoki po wspinaczce – jeden z najpiękniejszych krajobrazów pierwszego dnia

Nakręceni kręceniem, widokiem winnicy na wzgórzu, dajemy się ponieść emocji chwili i zajeżdżamy na małą degustację. Jak smakuje takie toskańskie winko? Możecie się domyślać...Degustacja w toskańskiej winnicy – postój podczas gravelowej trasy pierwszego dnia

Końcówka dnia, chłód i nocleg

W winnicy spędzamy dłuższą chwilę, ubieramy się po same uszy. Bukujemy oddalony o kilka kilometrów nocleg w budżetowym hotelu. Robi się już bardzo zimno, ale przecież w połowie października i tak możemy być zadowoleni z możliwości jazdy w ciągu dnia "na krótko". Do hotelu docieramy już po zmroku, w dodatku Broza dokręca kolejne kilometry na Stravie po telefon zostawiony w winnicy:)

Zjazd rowerem w Toskani z pięknym widokiem i drzewami po bokach drogi.

Nasza logistyka noclegów opiera się na wybieraniu miejsc ze śniadaniem bo to znacznie ułatwia poranne kręcenie. Poza tym na jesieni w Toskanii jest cała masa wolnych pokoi, więc zawsze znajdujemy coś dla siebie. Tym razem trafiliśmy na wystarczający standard pokoju, ale za to śniadanko kolejnego dnia mieliśmy nader wyśmienite. A dlaczego nie dotarliśmy do Sieny i wiele wiele więcej już wkrótce w kolejnym wpisie. Jeśli jesteście ciekawi, co działo się drugiego dnia naszej rowerowej wyprawy dookoła Toskanii, zapraszamy do relacji gravel-dookola-toskanii-dzien-2-siena-chianti-gravel-strade-bianche.

FAQ – Gravelowa Toskania, dzień 1

Jak długi był pierwszy dzień wyprawy?

Pierwszy dzień miał około 100 km i ponad 2000 metrów przewyższeń (Forcoli → Siena).

Czy Toskania jest wymagająca na gravelu?

Tak – już od początku trasy pojawiają się strome podjazdy i odcinki w terenie, a jazda z sakwami potrafi solidnie dać w kość.

Jakie miasteczka odwiedziliście pierwszego dnia?

Po drodze pojawia się Palaia oraz San Gimignano, a finałem dnia jest dojazd w kierunku Sieny.

Czy da się zjeść coś normalnego w ciągu dnia?

Poza sezonem trzeba uważać na siestę – łatwo skończyć na jedzeniu marketowym, jeśli nie trafi się na otwarte miejsce.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl