Dostawa i zwrot gratis powyżej 300 zł

Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami!

Tel.:
500477482

Email.:
sklep@bajkids.pl

Do darmowej dostawy: 300,00 zł

do kasy suma: 0,00 zł
Promocje
Superior Team 27.3 XS – lekki rower młodzieżowy 27,5 cala
Superior Team 27.3 XS – lekki rower młodzieżowy 27,5 cala

3 999,00 zł

4 099,00 zł

Najniższa cena: 4 099,00 zł
Superior Fly 27 XS – lekki rower młodzieżowy 27,5 cala
Superior Fly 27 XS – lekki rower młodzieżowy 27,5 cala

2 999,00 zł

3 199,00 zł

Najniższa cena: 2 999,00 zł
Superior Fly 20 VB – lekki rower dziecięcy 20 cali
Superior Fly 20 VB – lekki rower dziecięcy 20 cali

2 089,05 zł

2 199,00 zł

Najniższa cena: 1 979,10 zł
Superior Team 24 – lekki rower dziecięcy 24 cale
Superior Team 24 – lekki rower dziecięcy 24 cale

3 499,00 zł

3 799,00 zł

Najniższa cena: 3 799,00 zł
Superior Team 20 – lekki rower dziecięcy 20 cali
Superior Team 20 – lekki rower dziecięcy 20 cali

2 999,00 zł

3 299,00 zł

Najniższa cena: 2 999,00 zł
Rower dziecięcy 24" KUbikes 24L MTB
Rower dziecięcy 24" KUbikes 24L MTB

2 547,27 zł

2 739,00 zł

Najniższa cena: 2 339,00 zł
Hity sprzedaży
Gravel dookoła Toskanii – dzień 2: Siena, Chianti Gravel i Strade Bianche (125 km)
Rower gravel na szutrze w Chianti – Strade Bianche, Toskania

125 km, prawie 2500 m przewyższeń, Siena, Chianti Gravel i Strade Bianche. Drugi dzień naszej gravelowej wyprawy dookoła Toskanii to esencja włoskiego kręcenia: winnice, twardy szuter, podjazdy do 15% i finisz po zmroku pod Montepulciano. Było pięknie, było ciężko i było dokładnie tak, jak powinno być na gravelu.

Spis treści

Śniadanie w winnicy i start etapu

Już pierwszy dzień naszej gravelowej wyprawy dookoła Toskanii (gravelem z Forcoli do Sieny) zweryfikował nasze pierwotne wyobrażenia w wielu aspektach. Już wiemy, że nie będzie wcale łatwo — będzie za to co podjeżdżać, czasami będzie też prowadzone :) W ciągu dnia pogoda jest znakomita na rowerowe kręcenie (od południa możemy swobodnie jechać „na krótko”), ale pod wieczór przydadzą się długie rękawiczki, rękawki, czapki i zapasowe bluzy itp. Logistyka i gastronomia wyprawy też są już nam doskonale znane. Jedno jest pewne: śniadanie musi dać nam duuużo energii. Dlatego właśnie nasz drugi nocleg, a dokładnie rzecz ujmując — samo śniadanie — wprawia nas we wspaniały nastrój. Jest po prostu bardzo obfite, a my musimy uzupełnić wczorajsze kalorie i naładować się na czekające nas dziś 120 km w siodle. Zresztą dopiero rano okazuje się, w jak ładnym miejscu wylądowaliśmy poprzedniej nocy.

Villa i winnica w regionie Chianti widziana z lotu ptaka – poranek drugiego dnia gravelowej wyprawy dookoła Toskanii

Siena na gravelach – starówka i klimat miasta

Z pełnymi brzuchami wjeżdżamy zatem do perły Toskanii: Sieny. Najpierw przebijamy się przez klimatyczne uliczki tego urokliwego miasteczka. Na drodze w mieście czujemy się dość bezpiecznie — to nie to samo, co zeszłoroczna przebitka przez zatłoczone ulice Triestu podczas objazdu Słowenii na gravelach i jazda z duszą na ramieniu.

Siena – klimatyczna uliczka i rowery gravel podczas drugiego dnia wyprawy dookoła Toskanii

Po chwili docieramy na przepiękną, dosłownie zapierającą dech w piersiach starówkę. Klimacik jest, architektura też, a do tego jeszcze robi się bardzo ciepło i słonecznie.

Siena Piazza del Campo – przerwa z rowerami gravel na starówce

Czego chcieć więcej? Ogarniamy pamiątkowe magnesy, łapiemy witaminę D i... kierujemy się w stronę upragnionych szuterków, ale po drodze najpierw musimy zaliczyć supermarket.

Przerwa na etapie – rower gravel i szybkie zakupy w mieście przed szutrami Toskanii

Logistyka pierwszego dnia już nas nauczyła, że nie ma co liczyć na obiad w porze obiadu. Siesta skutecznie mobilizuje nas do robienia zapasów. Zasada jest prosta: najpierw obfite śniadanie, potem sklep i zapasy węglowodanów na większość dnia. Jak się trafi jakaś otwarta restauracja w ciągu dnia, to oczywiście skorzystamy z gościny, ale to nie jest wcale prosta sprawa. Dlatego też naszym najważniejszymi posiłkami są śniadania i kolacje, a w ciągu dnia — no cóż — buła z marketu, batony i żelki robią robotę. Lemon Soda też smakuje wyśmienicie.

Aleja cyprysów w Toskanii – klasyczny widok na trasie gravelowej

Szutry za Sieną i podjazdy do 15%

O ile wczoraj przejeżdżaliśmy przez niezliczone hektary winnic, odcinek trasy za Sieną jest o wiele bardziej rolniczy. Tutaj radę dają tylko traktory na gąsienicach,

Rolnicza Toskania – trasa gravelowa i pola uprawne za Sieną

no i my oczywiście też, a dogrzani jesteśmy na tutejszych podjazdach, że hej. Właściwie non stop kręcimy z góry na dół, a nachylenia po 15% nikogo nie dziwią. Jest co podjeżdżać, ale nie ma w ogóle co narzekać. Po twardym szutrze jedzie się płynnie i bez wypychów. No i to słoneczko samo w sobie... echhhhhhhh

Droga szutrowa przy winnicy w Chianti – twardy szuter i pagórki Toskanii

Nie ma się też co dziwić, że cała okolica prezentuje się w taki oto sposób. Pagórki i pagóreczki to w końcu wizytówka Toskanii.

Rower gravel na tle wzgórz Chianti – panorama Toskanii

W każdym miejscu z klimatem zatrzymujemy się na chwilę. Zbieramy wspomnienia i zabieramy je w dalszą podróż.

Zakret na szutrze o zmierzchu – Toskania na gravelu, końcówka etapu

Chianti Gravel i Strade Bianche

Wjeżdżamy też na szlak Chianti Gravel. Chciałoby się napić winka, ale przed nami jeszcze sporo kilometrów, które jakoś specjalnie szybko nie znikają.

Znak szlakowy Chianti Gravel – oznakowanie trasy rowerowej w Toskanii

Toasty będą wieczorem, jak już dotrzemy do Montepulciano. Na razie widok kolejnych winnic działa na nas zdecydowanie mobilizująco.

Rowerzysta na gravelu w zachodzie słońca – Toskania, okolice Chianti

W takim terenie od razu robi się jakoś raźniej. Mają coś w sobie tutejsze winnice, tym bardziej że Włosi potrafią mieć świetne poczucie humoru.

Czerwony człowiek – zabawna rzeźba przy cyprysie na trasie gravelowej w Toskanii

Poza tym jedziemy po szlaku Strade Bianche! To tutaj Giro d’Italia wygrywa Tadej Pogačar, to tutaj szosowcy dają z siebie wszystko. Jesteśmy częścią tej historii :) Zastanawiamy się tylko, jak to jest możliwe, że oni tutaj nie przebijają tych swoich wąskich, szosowych opon? Szuter jest twardy, ale w wielu miejscach trafiamy na spore, ostre kamyczki, które mogą bez problemu uszkodzić taką oponę. Na szczęście nas to w ogóle nie dotyczy. W naszych gravelach mamy założone jak najszersze laczki — od 44 po 50-tki — aby w terenie czerpać jak najwięcej frajdy z jazdy.

Panorama wzgórz Chianti widziana z roweru – Strade Bianche i szutry Toskanii

Po drodze napotykamy otwarty supermarket, więc pizza w stylu klasycznym pojawia się w naszym menu. Przed nami jeszcze kilkadziesiąt kilometrów.

Zachód słońca i księżyc nad trasą gravelową – Toskania, dzień 2

Potrzebujemy energii, tym bardziej że będziemy musieli się jeszcze solidnie powspinać. Montepulciano to przecież góra z nazwy sama w sobie.

Czerwony człowiek – rzeźba w Toskanii napotkana na trasie gravelowej

Przepięknie się kręci w takich warunkach. Toskania mobilizuje nas sama w sobie. Tutaj nie trzeba nikogo poganiać — każdy jedzie w swoim tempie, choć staramy się za bardzo nie rozjeżdżać w naszej 3-osobowej grupie. Stale jesteśmy rozpraszani widokami i klimatem napotykanych miejsc, więc również drugiego dnia czas nam się rozjeżdża. Kręcenie w blasku księżyca w Toskanii to również wspaniałe przeżycie.

Droga szutrowa w Toskanii o zachodzie słońca – jazda gravelowa w stronę Montepulciano

Jazda do Montepulciano po zmroku

Trzeba przyznać, że dziś dostaliśmy solidnie w kość. Wczoraj ponad 2200 metrów przewyższeń, a dziś finalnie prawie 2500 metrów — to nie w kij dmuchał, jadąc na ciężko. Faktycznie jedziemy w trybie turystyczno-krajobrazowym, ale suma podjazdów jest bardzo odczuwalna. I tym razem docieramy na miejsce, pod Montepulciano, już po zmroku.

Wieczorny szuter na Chianti Gravel – jazda po zmroku w Toskanii

Dopiero kolejny poranek daje nam okazję na rozeznanie się po okolicy, a ta wygląda jak na załączonym obrazku.

Panorama miasteczka na wzgórzu w Toskanii – okolice Montepulciano

Kolacja po etapie i regeneracja

Ale zanim dotrzemy do trzeciego dnia naszej gravelowej wyprawy dookoła Toskanii, zajeżdżamy do typowej regionalnej restauracji, aby świętować wszelkie sukcesy dnia obecnego. 

Toast i piwo po etapie – kolacja i regeneracja po gravelu w Toskanii

Jesteśmy trochę przemarznięci, solidnie przetyrani, więc proces komunikacji z panią kelnerką jest dość utrudniony. Tym bardziej, że Pani Włoszka nie za bardzo jest w stanie zrozumieć, dlaczego każdy z nas zamawia dodatkową porcję smażonych ziemniaków :) Jej wzrok zdaje się mówić: „przecież wy tego nie będziecie w stanie zjeść”. Oczywiście, że daliśmy radę. I całe szczęście, bo nasza śniadaniowa gastrofaza i ładowanie węgli dnia następnego spaliły na panewce. Hoteliki mieliśmy znakomite, ale zrównoważone śniadanie to jakaś abstrakcja :) Ale o tym i kolejnych gravelowych przygodach będziecie mogli przeczytać już w kolejnym naszym wpisie.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl