Dostawa i zwrot gratis powyżej 300 zł

Potrzebujesz pomocy?
Skontaktuj się z nami!

Tel.:
500477482

Email.:
sklep@bajkids.pl

Do darmowej dostawy: 300,00 zł

do kasy suma: 0,00 zł
Promocje
Rower dziecięcy 20" Yupii 20
Rower dziecięcy 20" Yupii 20

1 699,00 zł

1 799,00 zł

Najniższa cena: 1 619,00 zł
Lekki rower dziecięcy 16 cali Kubikes 16S MTB – od 92 cm, 5.7 kg
Lekki rower dziecięcy 16 cali Kubikes 16S MTB – od 92 cm, 5.7 kg

1 559,00 zł

1 709,00 zł

Najniższa cena: 1 449,00 zł
Lekki rower dziecięcy 16 cali KUbikes 16L MTB - od 100 cm, 5,7 kg
Lekki rower dziecięcy 16 cali KUbikes 16L MTB - od 100 cm, 5,7 kg

1 559,00 zł

1 709,00 zł

Najniższa cena: 1 449,00 zł
Rower młodzieżowy 26" KUbikes 26 MTB
Rower młodzieżowy 26" KUbikes 26 MTB

2 899,00 zł

3 149,00 zł

Najniższa cena: 3 149,00 zł
Superior Fly 27 XS – lekki rower młodzieżowy 27,5 cala
Superior Fly 27 XS – lekki rower młodzieżowy 27,5 cala

3 049,00 zł

3 199,00 zł

Najniższa cena: 2 999,00 zł
Rower dziecięcy 24" Yupii 24
Rower dziecięcy 24" Yupii 24

1 849,00 zł

1 949,00 zł

Najniższa cena: 1 949,00 zł
Produkt dnia
Lekki rower dziecięcy 16 cali Kubikes 16S MTB – od 92 cm, 5.7 kg
Lekki rower dziecięcy 16 cali Kubikes 16S MTB – od 92 cm, 5.7 kg

1 559,00 zł

Cena regularna: 1 709,00 zł

Najniższa cena: 1 449,00 zł
Lekki rower dziecięcy 20 cali KUbikes 20L MTB
Lekki rower dziecięcy 20 cali KUbikes 20L MTB

2 049,00 zł

Cena regularna: 2 249,00 zł

Najniższa cena: 1 969,00 zł
Rower dziecięcy 24" KUbikes 24S DISC
Rower dziecięcy 24" KUbikes 24S DISC

3 549,00 zł

Cena regularna: 3 799,00 zł

Najniższa cena: 3 349,00 zł
KUbikes 20S MTB DISC – lekki rower MTB 20 cali dla dzieci od 105 cm
KUbikes 20S MTB DISC – lekki rower MTB 20 cali dla dzieci od 105 cm

2 899,00 zł

Cena regularna: 3 149,00 zł

Najniższa cena: 2 849,00 zł
Hity sprzedaży
Rower dziecięcy 20" Yupii 20
Rower dziecięcy 20" Yupii 20

1 699,00 zł

1 799,00 zł

Najniższa cena: 1 619,00 zł
Lekki rower dziecięcy 20 cali KUbikes 20L MTB
Lekki rower dziecięcy 20 cali KUbikes 20L MTB

2 049,00 zł

2 249,00 zł

Najniższa cena: 1 969,00 zł
Rower dziecięcy 24" Yupii 24
Rower dziecięcy 24" Yupii 24

1 849,00 zł

1 949,00 zł

Najniższa cena: 1 949,00 zł
Koszyk bidonu JET-BC23 czarny
Koszyk bidonu JET-BC23 czarny

25,00 zł

szt.
Rower dziecięcy 24" KUbikes 24S DISC
Rower dziecięcy 24" KUbikes 24S DISC

3 549,00 zł

3 799,00 zł

Najniższa cena: 3 349,00 zł
Gravelowa Toskania - tydzień gravelowej przygody w Italii
Gravelowa Toskania - tydzień gravelowej przygody w Italii

Gravelowa wyprawa dookoła Toskanii marzyła nam się w zasadzie już od dłuższego czasu. Odkąd objechaliśmy Słowenię na gravelach i doznaliśmy rowerowej ekstazy połączonej z bajecznymi widokami oraz fantastyczną rowerową infrastrukturą, wiedzieliśmy, że następnym razem wybierzemy się w miejsce równie ekscytujące, a może i jeszcze lepsze, np pod kątem kulinarnym. Tego nam w Słowenii jednak zdecydowanie zabrakło, ale tylko tego:)

W telegraficznym skrócie nasza cała wyprawa dookoła Toskanii na gravelach to pokonanie około 700 km w ciągu 7 dni oraz około 10 000 metrów przewyższeń. Całość w stylu biekepackingowym, na ciężko, z sakwami i całym koniecznym, i oczywiście też zredukowanym do minimum ekwipunkiem. Ten wpis jest ogólną zajawką i wstępem do kolejnych, bardziej rozwiniętych opisów wydarzeń podczas naszej wyprawy dookoła Toskanii, które już niedługo (mam nadzieję) powstaną i będą również polecać się lekturze.

Wyprawa gravelowa dookoła Toskanii – plan i ekipa

Nasza gravelowa Toskania to przede wszystkim wyprawa w zgranym i już wielokrotnie wyprawowo i ultramaratonowo dotartym trio: od lewej Maciek, Paweł, Jarek - Bon Giorno! Chociaż nie, w końcu było już popołudnie, więc raczej klasyczne, lokalne włoskie: Sera!Gravelowa wyprawa dookoła Toskanii – Maciek, Paweł i Jarek na rowerach gravelowych

Przewyższenia i toskańskie widoki

Dziesięć tysięcy metrów przewyższeń nie wzięło się znikąd. Musieliśmy się solidnie namozolić, wylać litry potu, czasami w upale, na szczęście nigdy w deszczu, aby dotrzeć w miejsca, o których wcześniej tylko czytaliśmy lub mieliśmy okazję widywać w filmach (kto nie widział Gladiatora...)

Gravel Toskania – trasa rowerowa i toskańskie wzgórza podczas wyprawy

A tutaj podobno gdzieś w łanach zbóż tarzał się właśnie Russel Crowe jako Gladiator:)

Toskania na gravelu – łany zbóż i filmowe krajobrazy jak z Gladiatora

Szutry, winnice i rolnicza Toskania

Winnice ciągnęły się kilometrami, więc do tego typu widoków zdążyliśmy się nawet w jakiś sposób przyzwyczaić, choć w pewnych rejonach Toskanii winnic jest już bardzo mało. Choć to kraina głównie winem i oliwą z oliwek płynąca.

Gravelowa Toskania – winnice i klasyczny toskański krajobraz na trasie

Korzystaliśmy z każdej nadarzającej się okazji aby trochę poszabrować i skosztować winogron prosto z krzaka. Były już solidnie przejrzałe, ale za to baaaardzo słodkie. Tak jak i nasze kierownice, które potem do wieczora kleiły się niemiłosiernie:)

Wyprawa gravelowa Toskania – winogrona prosto z krzaka podczas jazdy

W rejonach mniej winnych w Toskanii rządzi rolnictwo, a uprawy na tak stromych zboczach wymagają solidnego sprzętu na gąsienicach. Fajnie wygląda taka maszyna porzucana pośrodku pola, gdy nadszedł czas siesty. Wybija godzina 13 i nie ma przebacz, finito, basta i ja to szanuję:)

Toskania gravel – rolnictwo i maszyna na gąsienicach na stromym polu

Bikepacking, serwis i wypychy na podjazdach

Nasze sprzęty dały pięknie radę, odbyło się na szczęście bez ani jednej awarii, ba, nawet bez ani jednego kapcia (wszyscy kręcimy na mleku). Pewnie dlatego, że dbaliśmy o nasze maszyny każdego dnia, a na pewno za każdym razem o łańcuch:)

Bikepacking w Toskanii – dbanie o rower gravelowy i smarowanie łańcucha

Czasami nawet zdarzyła nam się w jednej z baz, prawdziwa, jakże wspaniała rowerownia z elektrycznymi stojakami, narzędziami, ect, więc tam też... posmarowaliśmy łańcuchy woskiem i poszliśmy wyprać w umywalce kilka koszulek bo są sprawy ważne i ważniejsze:)

Gravelowa wyprawa Toskania – rowerownia, narzędzia i serwis w bazie noclegowej

A jak powszechnie wiadomo, kto nie smaruje ten nie jedzie, więc oczywistym jest, że zdarzały nam się wypychy, kto bogatemu zabroni? Nie była to może nasza codzienność, ale Toskania ma to do siebie, że jeśli nie jest górzysta, to już na pewno bardzo pagórkowata.

Gravel Toskania – wypychanie roweru na stromym podjeździe z sakwami

Choć zupełnie nie wiadomo dlaczego to Brzoza za każdym razem zasłużył na pchane zdjęcie:)

Wyprawa gravelowa Toskania – Brzoza podczas wypychu na podjeździe

Czasami trafialiśmy w miejsca, gdzie zwyczajnie nie dało się jechać, więc bywało pchane na potęgę. Toskania to przecież głównie zjazdy i podjazdy i tak w koło Macieju...

Toskania na gravelu – trudny teren i wypychanie roweru na szlaku

Nie ma jednak co narzekać na nawierzchnie. Kręciliśmy dosłownie po wszystkim. Zdarzały się przede wszystkim wspaniałe odcinki szutrowe (w tym wymarzone przez Brzozę i zrealizowane klasyczne Strade Bianche). Szuter nie jest aż tak twardy i zbity jak w Słowenii, na zjazdach trzeba uważać, żeby nie złapać grząskiej części pobocza, ale te białe szuterki w połączeniu z widokami robią niesamowitą robotę. Już w Polsce okazało się, że ten szuter jest w każdym zakamarku naszych graveli - taka rowerowa pamiątka, ma się rozumieć.

Strade Bianche Toskania – białe szutry i gravelowa trasa rowerowa

Asfaltom też nie odmawialiśmy, ale raczej przede wszystkim po to, aby dotrzeć w konkretne miejsce trochę szybciej, lub jeśli już nie dało się jechać w terenie.

Gravel Toskania – odcinek asfaltowy między szutrami podczas wyprawy

Zdecydowanie lokalne drogi szutrowe, te pośród drzew robiły najlepszy klimat, a było ich w Toskanii całkiem sporo. Może z tymi drzewami nie ma jednak co przesadzać. Zdarzały się i tyle. Przebitki przez miasto bywały nieuniknione.

Choć np w Sienie zdarzyło nam się spędzić nawet dłuższą chwilę. Może dlatego właśnie.

Gravelowa Toskania – Siena i miejska przebitka podczas wyprawy rowerowej

Nasze maszyny jednak najlepiej czuły się w toskańskim terenie, a bywały odcinki wręcz magiczne.

Gravel Toskania – magiczny odcinek w terenie i widoki pośród wzgórz

Nie żeby nam się jakoś specjalnie spieszyło, ale zdarzyło nam się nawet, jeden jedyny raz w naszym życiu, jechać autostradą. To była prawdziwa włoska robota (podobnie jak na Ciclopista del Garda z dziećmi), droga się raptownie skończyła, nie było odwrotu, nie było objazdu, nie było niczego

Wyprawa gravelowa Toskania – jazda przy autostradzie, włoskie tarapaty

Nie było wyjścia, była za to autostrada, więc weszły maksymalne waty, trochę stresu i jakoś wydostaliśmy się z tych włoskich tarapatów. Na pewno nie polecamy, ale ciekawostka jest taka, że żaden z wymijających nas kierowców nawet nie pomyślał, żeby użyć klaksonu - ot włoska robota:) W ogóle nikt podczas całej naszej rowerowej wyprawy dosłownie ani razu nas nie obtrąbił... null, zero, ani jeden włoski kierowca.

Gravel Toskania – stresujący odcinek trasy i krótki przystanek przy drodze

Do celu przeważnie docieraliśmy pod wieczór, czasami nawet po zmroku, więc lampki i dodatkowe warstwy odzieży termicznej zdecydowanie się przydały. Wieczorami potrafiło być naprawdę bardzo zimno. Wjeżdżało całe ubranie z podsiodłówki. Zresztą poranki też bywały rześkie.

Bikepacking Toskania – chłodne wieczory, lampki i warstwy termiczne po zmroku

Miasta, kawa, siesta i morze – włoski klimat wyprawy

Po drodze staraliśmy się odwiedzać wszystkie ciekawe, małe miasteczka, w których za każdym razem zachwycał nas ich niepowtarzalny klimacik

Gravel Toskania – małe włoskie miasteczko i klimatyczne uliczki na trasie

Przemieszczanie się w tych wąskich uliczkach sprawiało nam całą masę rowerowej frajdy. To może śmieszne, ale nie da się do końca słowami opisać tego uczucia. Jakbyśmy sunęli na rowerach w otulinie łaskoczących nas co nie co budynków...

Toskania na gravelu – jazda rowerem w wąskich uliczkach włoskiego miasta

Z jednego z nich uciekaliśmy tak szybko jak tylko byliśmy w stanie. Kilkudniowe obcowanie z naturą i sielskością zaburzyło naszą percepcję empiryczno-poznawczą:) i z Pizy ewakuowaliśmy się w te pędy! Dzikie tłumy turystów to zdecydowanie nie nasze klimaty. Zobaczone, odhaczone, grazie i arrivederci!

Gravelowa Toskania – Piza i Krzywa Wieża, tłumy turystów podczas zwiedzania

Natomiast takie miejsca to już zupełnie inna para kaloszy.

Gravel Toskania – spokojna i urokliwa miejscówka na trasie wyprawy rowerowej

więc zawsze staraliśmy się dostosowywać trasę tak, aby było jak najciekawiej, najbardziej krajobrazowo, po prosru najprzyjemniej na gravelach. Czasami korekty następowały dosłownie w locie. Garminy dawały radę i nie gubiły traka, tak jak to miało miejsce w Słowenii, a tym bardziej podczas zeszłorocznego przejazdu przez szutry i kamienie Chorwacji.

Gravel Toskania – nawigacja Garmin i planowanie trasy bikepackingowej

Mieliśmy też codziennie czas na przysłowiową kawusię, a jak! Espresso czy też dopio i ciacho to zasłużona nagroda za te godziny i kilometry w siodle. Na spokojnie bez pośpiechu, na zupełnym chillu, tak tak...

Wyprawa gravelowa Toskania – przerwa na espresso i ciacho w trakcie trasy

Nie było się zresztą dokąd spieszyć. Włoska siesta trwała przeważnie od godziny 13 do 17-18, więc i tak przeważnie nie mieliśmy gdzie zjeść. A kalorii potrzebowaliśmy sporo. Stołowaliśmy się zatem w stylu marketowym

Bikepacking Toskania – jedzenie z marketu i uzupełnianie kalorii na wyprawie

i też było dobrze, w takich okolicznościach przyrody to nawet bardzo dobrze, choć potem czasami jechało nam się jakoś ociężale... Choć tutaj przemiła pani w sklepie sama zrobiła nam kanapki z szyneczką i bagietką. Taka prawdziwa włoska Mammina:) Czuliśmy się czasami wspaniale zaopiekowani. Dogadani na migi w stylu alpejskim pod czujnym okiem i sercem włoskiej kobiety, która starała się nam pomóc całą sobą. To było naprawdę bardzo osobliwe uczucie.

Gravel Toskania – postój w sklepie i włoska gościnność podczas wyprawy

Zdarzały się wyjątki od siestowej reguły, więc jak tylko trafiliśmy na jakąkolwiek otwartą restaurację, bistro, bar, to wjeżdżała oczywiście pizza. Za każdym razem węgle ładowaliśmy pod sam korek. Tutaj wszystko samo się robiło z nieskrywaną przyjemnością.

Gravelowa Toskania – pizza w trasie, włoskie jedzenie po całym dniu jazdy

Tak samo też było, gdy za każdym razem docieraliśmy do celu, na każdy zaplanowany szczyt. Aby napotkać kolejny szczyt za szczytem i zaszczyt za zaszczytem.

Gravel Toskania – osiągnięcie celu i punkt widokowy na szczycie trasy

Po drodze napotykaliśmy niespodzianki, czasami brnęliśmy w nieznane, aby gdzieś tam dalej przedostać się na drugi brzeg.

Toskania na gravelu – niespodzianka na trasie i przeprawa na drugi brzeg

Czasami też brzeg był już nawet na wyciągnięcie ręki, więc korzystaliśmy z nadarzających się okazji aby zajrzeć w urokliwe miejscówki.

Gravel Toskania – urokliwa miejscówka nad wodą i krótki postój

W Adriatyku też skorzystaliśmy z kąpieli słonecznych

Wyprawa gravelowa Toskania – odpoczynek na plaży nad Adriatykiem

bo niestety nie wszystkim było dane zanurzyć się w słonej wodzie i wypluskać:) Nadrobimy na bank kolejnym razem.

Gravel Toskania – widok na morze i plażę nad Adriatykiem podczas wyprawy

Jeśli nawet nie mieliśmy okazji mieć kontaktu fizycznego z wodą, zawsze możłiwy był też ten wzrokowy znad wzgórza, na które musieliśmy się wcześniej solidnie powspinać. Jak zwykle było warto.

Gravelowa Toskania – panorama morza z toskańskiego wzgórza po podjeździe

Aqua to chyba nawet słowo klucz naszego całego wyjazdu, bo poza samym codziennym nawadnianiem, woda towarzyszyła nam praktycznie wszędzie, albo nad nami w akweduktach

Toskania gravel – akwedukt i woda w krajobrazie podczas wyprawy rowerowej

albo też nad i pod, jak w jednych z termalnych żródeł, które termalne były tego dnia tylko z nazwy:)

Gravelowa Toskania – termalne źródła i woda na trasie wyprawy

Nie ma jednak co narzekać. Cały trip udał się w 100%, wypaliło dosłownie wszystko. Wszystko też zgrało, 700 kilometrów pękło. Wjechaliśmy ponad Mount Everest w pięknym klimacie od gór po morze, od winnic, pól uprawnych, kolczastych krzewów i ogromnych kaktusów. Jeśli jesteście ciekawi, jak cała nasza gravelowa Toskania wyglądała w szczególe, jak planowaliśmy i jazdę, trasy, logistykę? Na jakich jechaliśmy sprzętach i co się sprawdza w tygodniowym bikepackingu? Co warto ze sobą zabrać, z czego zrezygnować? Które miejsca warto odwiedzić? Jak wyglądały nasze ślady GPX? Lada dzień będzie dostępna relacja z pierwszego odcinka trasy: Pierwsze 100 km gravelem w Toskanii.

Rowerowa Toskania to kraina dość wymagająca, więc forma być musi. Kulinarnie i klimatycznie jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju, więc na pewno wrócimy na tamtejsze szuterki jeszcze nie raz nie dwa. Grazie i arrivederci!

Gravel Toskania – podsumowanie wyprawy i toskańskie widoki na trasie

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl